Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!

Parafia Zwiastowania Najświętszej Maryi Pannie w Mirsku

Wydarzenia

Jak pomóc duszom w czyśćcu cierpiącym?

 

W historii Kościoła Pan Bóg dopuszcza mistyczny, nadzwyczajny kontakt z osobami żyjącymi tych, którzy są już w niebie (np. objawienia Matki Bożej czy świętych), jak również dusz będących w czyśćcu. Niniejsza publikacja ma na celu w sposób przystępny i zrozumiały zapoznać szersze grono Czytelników z prawdą o czyśćcu i pomocom duszom czyśćcowym.

Prywatne objawienia

W tym miejscu należy przytoczyć oficjalną naukę Kościoła, iż objawienia prywatne nie wnoszą nic nowego do Objawienia publicznego, jakie przekazał Pan Bóg ludzkości przede wszystkim przez Jezusa Chrystusa (por. Hbr 1,1-4; por. KO 4, KKK 66; Deklaracja Dominus Jesus 5-8). Decyzję co do treści danych objawień, czy nie są podstępem złego ducha (por. Mt 24,24), czy nie zawierają treści sprzecznych z nauką katolicką, czy są autentycznie pochodzenia Bożego wydaje Urząd Nauczycielski Kościoła katolickiego (por. KKK 85-95) i tej ocenie, należy zawsze się poddać z całym posłuszeństwem.
Kontakt mistyczny a kontakt okultystyczny

Dotykając zagadnienia kontaktu z duszami czyśćcowymi należy stanowczo rozróżnić kontakt mistyczny od kontaktu okultystycznego, wróżbiarskiego. Czym innym jest możliwość, że dusza czyśćcowa może za zezwoleniem Bożym, prosić o wsparcie, modlitwę, Mszę św. czy cierpienie ofiarowane w jej intencji, a czym innym są seanse wywoływania duchów, czy próba przywoływania dusz zmarłych, czego Pismo św. kategorycznie zakazuje: „Nie znajdzie się pośród ciebie nikt, kto by […] uprawiał wróżby, gusła, przepowiednie i czary; nikt, kto by uprawiał zaklęcia, pytał duchów i widma, zwracał się do umarłych. Obrzydliwy jest bowiem dla Pana każdy, kto to czyni. […] Dochowasz pełnej wierności Panu Bogu swemu. Te narody, które ty wydziedziczysz słuchały wróżbitów i wywoływały umarłych, lecz tobie nie pozwala na to Pan, Bóg twój” (Pwt 18,10-14; por. Kpł 19,31; 20,5). Kościół przez wszystkie wieki zabraniał surowo takich praktyk wiedząc, iż są chęcią panowania człowieka nad Bogiem oraz wprowadzają go w zgubny kontakt ze złym duchem (por. KKK 2116-2117). Księża egzorcyści ukazują dręczenia a także opętania, do których doszło po praktykach wróżbiarskich czy seansach wywoływania duchów. Czym się różnią owe kontakty? Jeżeli Pan Bóg pozwala jakiejś duszy na kontakt z żyjącymi to nigdy nie odbywa się poprzez wróżby, gusła czy wywoływania. Osoby, którym te dusze same się ukazują, nigdy ich nie wywołują. Co więcej, kontakt z tymi duszami jest naznaczony krzyżem, cierpieniem i modlitwą ofiarowaną w ich intencji. Szatan, który jest „ojcem kłamstwa” (J 8,44) może podszywać się pod dusze osób zmarłych, stąd też konieczna jest najwyższa ostrożność w tych sprawach. Św. Katarzyna z Genui, św. S. Faustyna, św. O. Pio, Maria Simma czy inne osoby, które miały łaskę kontaktu z duszami czyśćcowymi nigdy ich nie wywoływały. Z dopustu Bożego dusze te mogły im się zjawiać i prosić o duchowe wsparcie. Rozdział II

 

Szczególne apostolstwo

Jak wiemy dusze w czyśćcu oczyszczają się poprzez cierpienie. Same dla siebie już nic zrobić nie mogą. W Dzienniczku s. Faustyny czytamy: „Te dusze modlą się bardzo gorąco, ale bez skutku dla siebie, my tylko możemy im przyjść z pomocą” (Dz. 20). Dopóki żyjemy mamy szansę i czas zasługiwania, możliwość wzrastania w łasce Bożej, uświęceniu się. Za życia możemy też wykorzystywać przeróżne nasze cierpienia, krzyże i niedogodności do tego, by zadośćuczynić za swoje grzechy. W momencie śmierci kończy się ten czas. Stajemy na sądzie Bożym, gdzie widzimy się w całej prawdzie (por. Hbr 9,27), bez możliwości zasługiwania dla siebie.

Z dopustu Bożego mogą pomóc duszom cierpiącym osoby żyjące. Jest to szczególne i wyjątkowe apostolstwo, które powinien podjąć każdy katolik i prawdziwy chrześcijanin. W czym się przejawia wyjątkowość tego apostolstwa?1. Jest spełnieniem uczynku miłosierdzia. Nie pomagać duszom czyśćcowym to tak, jak by widzieć człowieka, który bardzo cierpi na jakąś chorobę tylko dlatego, że nie może wstać i wziąć lekarstwa z sąsiedniego pokoju. Bez tego lekarstwa musi cierpieć i czekać, aż organizm o własnych siłach pokona dolegliwość. Jeśli dostanie lekarstwo choroba bardzo szybko minie. Pomyślmy, stoimy obok łóżka z chorym i biernie patrzymy na jego męki. Chodzimy, gościmy się z innymi, zabiegamy o różne sprawy tylko o cierpiącym nie pamiętamy… Cierpienia w czyśćcu są znacznie większe niż te ziemskie. Dusze te cierpią w niewypowiedziany sposób. Gdybyśmy mogli sobie to uświadomić serce pękło by nam z litości.
2. Jest apostolstwem, które może realizować każdy chrześcijanin bez względu na wykształcenie, pochodzenie, zajmowane stanowisko czy funkcję, (świecki, duchowny czy osoba zakonna).

3. Realizacja jego

– pomaga duszom czyśćcowym,

– uwrażliwia żyjących na odpowiedzialne i pobożne przeżywanie swego życia,

– stanowi przykład do naśladowania dla innych,

– zapewnia wstawiennictwo dusz czyśćcowych w życiu i po śmierci.

Jak pomóc duszom czyśćcowym?

Należy pamiętać o najprzedniejszych dobrych uczynkach jak: modlitwa, post, jałmużna, które wymieniamy w pacierzu.Msza św. i modlitwy
Szczególną wartość ma tu Najświętsza Ofiara Mszy św. Dlaczego? Zauważmy, iż podczas wszystkich nabożeństw i modlitw prywatnych to człowiek zwraca się do Boga, ale na Mszy św. przede wszystkim sam Jezus Chrystus modli się do swego Ojca, składa Ofiarę ze swego życia. Tak więc moje modlitwy dołączają się do Ofiary Zbawiciela a przecież inna jest skuteczność modlitwy kiedy grzeszny człowiek zwraca się do Boga w jakiejś intencji, a inna gdy zwraca się sam Chrystus, Syn Boży. Stąd też tak ważne by za życia nie zaniedbywać Mszy św., by jej nie lekceważyć a pobożnie w niej uczestniczyć. Z im większą czcią uczestniczymy w niej za życia, tym bardziej pomaga nam po śmierci!

Praktycznym wymiarem tego apostolstwa jest zamawianie intencji Mszy św. za zmarłych. Tak wiele osób rozpacza, czy kupuje drogie wieńce na groby, które dla zmarłego już nic nie znaczą, a tak mało mu naprawdę pomaga. Często też, zły duch zniechęca człowieka do zamówienia Mszy św.: szkoda pieniędzy, a przecież jak się sam pomodlisz to też pomożesz, zamówisz jutro itd. W takich sytuacjach potrzebna jest żelazna konsekwencja, by przezwyciężyć swoje skąpstwo, niechęć, skrępowanie i przynajmniej raz na pół roku zamówić Mszę św. za zmarłych. Oczywiście, dobrze jest takie Msze (jeżeli mamy takie możliwości) zamawiać częściej i rozpocząć od intencji za zmarłych bliskich, krewnych i dobrodziejów, a następnie za dusze w czyśćcu cierpiące.

Pomocą dla dusz czyśćcowych są wszelkie modlitwy, również te najkrótsze (np. Wieczny odpoczynek…) lub akty strzeliste. Na szczególną uwagę zasługuje modlitwa różańcowa oraz Droga krzyżowa ofiarowane w intencji zmarłych. Stąd też warto mieć przy sobie różaniec, by w wolnej chwili móc go odmawiać. Często usprawiedliwiamy się brakiem czasu; ale kiedy uświadomimy sobie, iż odmówienie jednej dziesiątki różańca zajmuje ok. 3-4 minut (ok. 200 sekund) zobaczymy jak płytka jest ta wymówka. 200 sekund, a ileż łask można wyprosić żyjącym i zmarłym!

Kościół poświęca specjalne modlitwy w ich intencji. Na każdej Mszy św. wspominani są ci, którzy zasnęli w pokoju, których wiarę jedynie Pan Bóg znał. W Brewiarzu znajduje się całe oficjum poświęcone zmarłym. Są także modlitwy przeznaczone do prywatnego odmawiania za zmarłych. Szczególnym czasem w liturgii Kościoła jest dzień 2 listopada wspomnienie Wszystkich Wiernych Zmarłych. Kiedy Kościół 1 listopada uroczyście wspomina Wszystkich Świętych, którzy cieszą się już chwałą zbawionych w niebie, 2 listopada modlitwy kieruje za tych, którzy przebywają w czyśćcu. W opinii mistyków jest to dzień szczególny, kiedy wiele dusz jest uwalnianych z czyśćca. Tak ważne jest więc by w ten dzień w pełni uczestniczyć we Mszy św. przyjmując Komunię św. w intencji dusz czyśćcowych, ofiarować za nich odpusty i modlitwy prywatne, których w tym dniu powinno być szczególnie dużo ofiarowanych za zmarłych. Często bowiem ten szczególny dzień kończy się na wspominaniu zmarłych, krzątaninie na cmentarzu, wzruszeniach, w których sakramentalna i modlitewna pamięć o zmarłych ginie.

Ósmy dzień nowenny do Miłosierdzia, jaką Pan Jezus podał do odmawiania św. Faustynie Kowalskiej poświęcony jest modlitwom za dusze czyśćcowe: „Dziś sprowadź mi dusze, które są w więzieniu czyśćcowym i zanurz je w przepaści Miłosierdzia Mojego, niechaj strumienie Krwi Mojej ochłodzą ich upalenie. Wszystkie te dusze są przez mnie umiłowane, odpłacają się mojej sprawiedliwości, w twojej mocy jest im przynieść ulgę. Bierz ze skarbca mojego Kościoła wszystkie odpusty i ofiaruj za nie […]. O gdybyś znała ich mękę, ustawicznie byś ofiarowała za nie jałmużnę ducha i spłacała ich długi Mojej sprawiedliwości.Jezu Najmiłosierniejszy, któryś sam powiedział, że miłosierdzia chcesz, otóż wprowadzam do mieszkania Twego Najlitościwszego Serca dusze czyśćcowe, dusze, które Ci są bardzo miłe, a które jednak wypłacać się muszą Twojej sprawiedliwości, niech strumienie Krwi i Wody, które wyszły z serca Twego, ugaszą pragnienie ognia czyśćcowego, aby i tam się stawiła moc miłosierdzia Twego.Zer strasznych upałów ognia czyśćcowegoWznosi się jęk do Miłosierdzia Twego.

I doznają pocieszenia, ulgi i ochłody strumieniu wylanej krwi i wody” (Dz. 1226-1227).

Pamiętajmy, jeśli modlimy się za zmarłych i zachęcamy do tego innych, możemy liczyć na ich wstawiennictwo zarówno tu na ziemi, podczas naszej śmierci jak i po niej!

Jałmużna

Nasza ofiara składana przed odprawieniem Mszy św. (czy ofiarowana na specjalne modlitwy za zmarłych Wypominki), to rodzaj jałmużny z naszej strony za zmarłych. Jej wartość ukazana jest na wielu miejscach Biblia. W Księdze Tobiasza czytamy: „Nie odwracaj twarzy od żadnego biedaka, a nie odwróci się od ciebie oblicze Boga. Jak ci tylko starczy, według twojej zasobności dawaj z niej jałmużnę! Będziesz miał mało ‑ daj mniej, ale nie wzbraniaj się dawać jałmużny nawet z niewielkiej własności! Tak zaskarbisz sobie wielkie dobra na dzień potrzebny, ponieważ jałmużna wybawia od śmierci i nie pozwala wejść do ciemności. Jałmużna bowiem jest wspaniałym darem dla tych, którzy ją dają przed obliczem Najwyższego” (Tob 4,7-11).Dlaczego ma ona tak wielką wartość? Zauważmy, iż za rachunek telefoniczny, prąd czy gaz musimy zapłacić. Nie czynimy łaski. Ile wydzwoniliśmy, tyle płacimy. Jałmużna jest ofiarą, której nie musimy składać. Jest to nasz dobrowolny gest, uczynek miłosierdzia. Za daną kwotę moglibyśmy coś kupić sobie, dzieciom, bliskim… ale z miłości do zmarłych rezygnujemy z tego. I ten gest dobrowolnego miłosierdzia w oczach Bożych ma wielką wartość.

Odpusty

Nieocenioną pomocą są odpusty ofiarowane za zmarłych. Co prawda słyszymy o nich jeszcze w kościołach, ale mało się do nich przykładamy. Aby otrzymać odpust oprócz zwykłych warunków (stan łaski uświęcającej, Komunia św., modlitwa w intencji papieża, spełnienie uczynku dającego odpust), należy pamiętać o warunku szczególnym. Jest to wolność od przywiązania do jakiegokolwiek grzechu, nawet najlżejszego. W praktyce zapewne bardzo mało osób otrzymuje odpust zupełny ze względu na ten ostatni warunek. Stąd nieustannie należy wyrażać pragnienie poddania się we wszystkim woli Bożej i tylko jej pragnąć. Częściej uzyskujemy odpusty cząstkowe.

Cierpienia i umartwienia

Zapomnianą, a wielką pomocą, są cierpienia i niedogodności ofiarowane duszom w czyśćcu. Jeżeli są dobrowolnie przyjęte, ofiarowane Panu Bogu w łączności z cierpieniami Chrystusa przez ręce Matki Bożej mają wielką wartość. W niektórych przypadkach dobrowolnie przyjęte cierpienia z poddaniem się woli Bożej mają większą moc niż modlitwa. Przy tej okazji warto zauważyć jak często marnujemy cierpienia, nie napełniając nimi duchowego skarbca. Ból zęba, kłopoty i troski w rodzinach, małżeństwach, na drodze powołania… Choroby, cierpienia psychiczne, ból po stracie kogoś bliskiego, rany zadane przez inne osoby, zniesławienia… mogą być okazją do załamań, złorzeczeń czy nienawiści, ale mogą stać się wspaniałą okazją do tego, by samemu doskonalić się w poddaniu Woli Bożej, w zadośćuczynieniu za swoje grzechy, jak również za grzechy zmarłych cierpiących w czyśćcu. Gdy tak zaczniemy podchodzić do wszelkich niedogodności wówczas cierpienie i krzyże stają się lżejsze, a jarzmo słodsze (por. Mt 11,29). Dobrowolnie przyjęte cierpienie fizyczne, psychiczne czy duchowe ofiarowane za dusze czyśćcowe staje się perłą, diamentem, skarbem, jaki oddajemy Panu Bogu w darze innym.

Szczególnym rodzajem umartwienia jest post. Pismo św. na wielu miejscach ukazuje nieocenioną wartość postu. Prawdziwy post czyniony w szczerości intencji potrafił ocalać całe miasta przed karą Bożą, jak chociażby Niniwę za proroka Jonasz (por. Jon 3). Chrystus i Apostołowie cenili i praktykowali post (por. Mt 4,2; Mk 2,20; Dz 14,23). Może to być forma powstrzymania się od posiłków, szczególnie w piątek. Szczególnej wartości nabiera post czyniony dobrowolnie, nawet jeśli Kościół swym prawem nie wymaga go.Warunki pomocy duszom czyśćcowym

Aby czyn był zasługujący i przyniósł należyty pożytek zmarłym należy pamiętać o pewnych warunkach:

· musi być on spełniony w stanie łaski uświęcającej. Należy więc dbać o częstą spowiedź by móc swoje codzienne modlitwy, umartwienia i cierpienia owocnie ofiarować za dusze czyśćcowe. Chodzi tu o regularną spowiedź i unikanie grzechów zwłaszcza śmiertelnych;

powinien być wykonany z należytą intencją ofiarowania go Panu Bogu za dusze cierpiące w czyśćcu. Powinien być spełniony z czcią, godnie z dobrych motywów.

Im więcej dajemy, tym więcej otrzymujemy

Dusze cierpiące w czyśćcu są wielkimi przyjaciółmi tych, którzy pielgrzymują jeszcze na ziemi. Możemy przez ich orędownictwo otrzymać ogrom łask i pomocy. Można powiedzieć, iż wyczekują by pomagać nam swymi modlitwami i orędownictwem. Im więcej my im pomagamy, tym skuteczniej mogą wstawiać się za nami. Ilustrując tę prawdę Ojciec Pio podał następujący przykład. Jeden z przedsiębiorców z Bostonu należał do Stowarzyszenia Świętych Dusz i przekazywał co roku nie małą sumę pieniędzy prosząc o modlitwy i Msze św. w intencji dusz czyśćcowych. Wzbudzał tym zaskoczenie gdyż inni wiedzieli, że nie jest on aż tak bogatym człowiekiem. Zapytano go więc czy te sumy to jego indywidualna ofiara czy też są to pieniądze uzbierana od wielu osób. „To co ofiaruję, kochany ojcze – odpowiedział mężczyzna – jest moją własną ofiarą. Nie martw się, nie jestem w prawdzie bogatym człowiekiem i masz prawo sądzić, że daję więcej niż jestem w stanie, ale tak nie jest. Nie mogę pozbawić się okazji do czynienia miłosierdzia względem Świętych Dusz, bo wiem, że zyskuję znacznie więcej, niż daję. One są tak wdzięczne, a w swojej hojności nie pozostają w tyle za nami” (P. O’Sullivan, s.8, cyt. za A. Parente, s.73).

Znany drukarz z Cologne, Wiliam Freyssen otrzymał zlecenie na wydrukowanie pewnej książeczki o czyśćcu. Robiąc korektę zapoznał się z jej treścią. Uzmysłowił sobie, jak wielką pomoc mogą wyprosić dusze czyśćcowe gdy im się pomaga. W tym czasie jego syn ciężko chorował tak, że jego stan określano jako beznadziejny. Przypomniał sobie o tym, co przeczytał o wstawiennictwie dusz czyśćcowych, postanowił więc rozprowadzić na własny koszt 100 egzemplarzy wydrukowanej książeczki. Uroczyście złożył to przyrzeczenie przed ołtarzem. Gdy wrócił do domu okazało się, że syn, który wcześniej nic nie mógł przełknąć, poprosił o posiłek. Dzień później ciężki stan minął i wkrótce wrócił całkowicie do zdrowia. Po pewnym czasie nowy ból zagościł w domu drukarza. Ciężka choroba dotknęła jego żonę. Jej stan się pogarszał tak, iż nie tylko traciła pamięć ale była coraz bardziej sparaliżowana. Lekarz nie dawał już żadnej nadziei. Jednak drukarz pamiętał, co dusze czyśćcowe zrobiły dla jego syna. Tym razem zobowiązał się rozprowadzić 200 książeczek o czyśćcu, błagając w zamian te dusze o wstawiennictwo za jego żoną. I tym razem wstawiennictwo było tak skuteczne, że żona powróciła do pełni sił i pełni sprawności zarówno umysłowej i fizycznej (por. A. Parente, s.101).

Skuteczność wstawiennictwa dusz czyśćcowych nie odnosi się oczywiście tylko do problemów czysto ziemskich czy chorób cielesnych. Wyjednują one wiele łask dla pogrążonych w nałogach, grzechach czy tracących wiarę. Ilustruje to następujący przykład. Pewien polski książe był zmuszony do wyjechania ze swej ojczyzny. Osiedlił się w kupionej przez siebie posiadłości we Francji. Tu niestety stracił wiarę tak, że podjął się nawet pisania książki, gdzie występował przeciw Panu Bogu i życiu wiecznemu.

Spacerując raz po ogrodzie spotkał ubogą kobietę pogrążoną we łzach. Zatrzymał się i zapytał czemu tak bardzo rozpacza. Ach drogi Książe, jestem żoną Jean Marie, który u ciebie przez wiele lat był wiernym zarządcą. Zmarł dwa lata temu po długiej chorobie, która pochłonęła wszystkie nasze oszczędności. Tak dziś nie mam nawet by dać na Mszę św. za jego duszę. Poruszony jej smutkiem nie tylko ją pocieszył, lecz – mimo swej niewiary – dał jej kilka złotych monet by zamówiła Msze o spokój jego duszy.

Po pewnym czasie, wieczorem, przebywając w swym gabinecie książę pracował nad swoją książką. Usłyszał, jak ktoś donośnie zapukał do drzwi. Nie podnosząc się z fotela zawołał: Proszę! Drzwi wolno się otworzyły wszedł mężczyzna. Podszedł i stanął przed biurkiem księcia. Książę – powiedział – przyszedłem podziękować ci za Msze święte, jakie dzięki tobie mogły być odprawione w mojej intencji. Teraz jestem w drodze z czyśćca do nieba. Pan Bóg pozwolił mi przyjść i podziękować ci za hojną jałmużnę. Po czym dodał z naciskiem: Książę, jest przyszłe życie, jest niebo i piekło! Po tych słowach zniknął. Książę głęboko poruszony, padł na kolana i żarliwie wyznał swoją wiarę, odmówiwszy Credo (por. A. Parente, s.78).

Jak uniknąć czyśćca?

Jak już wspomnieliśmy dopóki żyjemy, mamy szansę wzrastania w łasce i świętości, coraz doskonalej pełnić Wolę Bożą. Dlatego należy stawiać sobie jako cel osiągnięcie nieba zaraz po śmierci (por. Flp 1,21-22). Tymczasem wielu katolików mówi: „Żeby choć po śmierci na czyściec zasłużyć”. Co prawda zawiera się w tym pragnienie zbawienia, to jednak chrześcijanin powinien starać się, aby po śmierci znaleźć się w niebie (por. Flp 1,21-23; 2 Kor 5,1-10; Ap 14,13). Tym bardziej, że gdybyśmy widzieli jak cierpią dusze w czyśćcu pragnęlibyśmy od razu być z Bogiem w niebie. Warto więc przypomnieć pewne elementy chrześcijańskiego wojowania na drodze zbawienia (por. P. O’Sullivan, Jak uniknąć czyśćca).

Unikać grzechu i nałogów

Zasadniczą sprawą jest usunięcie przyczyny zła – grzechu. On to oddziela od Boga, oddaje pod panowanie złego ducha (szczególnie grzechy ciężki, nałogi), sprowadza na człowieka karę. Coraz częściej akceptuje się grzechy jako coś normalnego: samogwałt, homoseksualizm, współżycie przedmałżeńskie, rozwody, kradzieże, nie uczestniczenie w niedzielnej Mszy św., wyparcie się wiary… Należy także w systematycznej pracy nad sobą eliminować grzechy lekkie, złe przyzwyczajenia.

Zadośćuczynienie i cierpienie

Szczególną wartość ma pokuta dobrowolnie przyjmowana z poddaniem się Woli Bożej; przyjmowanie cierpień i ofiarowywania ich za swe grzechy. Nawet spełnianie zdawałoby się zwykłych obowiązków dnia, ale z intencją ofiarowaną Bogu przyczynia się do wielkiego uświęcenia człowieka (wychowanie dzieci, sprzątanie, sumienna praca, pomoc słabszym…). Rezygnowanie z własnych zachcianek, umiejętność prowadzenia cichej ascezy, dzięki której to ja panuje nad swoim ciałem i popędami, a nie one nade mną, w myśl tego, co napisał św. Paweł: „Czyż nie wiecie, że gdy zawodnicy biegną na stadionie, wszyscy wprawdzie biegną, lecz jeden tylko otrzymuje nagrodę? Przeto tak biegnijcie, abyście ją otrzymali. Każdy, który staje do zapasów, wszystkiego sobie odmawia; oni, aby zdobyć przemijającą nagrodę, my zaś nieprzemijającą. Ja przeto biegnę nie jakby na oślep; walczę nie tak, jakbym zadawał ciosy w próżnię, lecz poskramiam moje ciało i biorę je w niewolę, abym innym głosząc naukę, sam przypadkiem nie został uznany za niezdatnego” (1 Kor 9,24-27). Często słowo „umartwienie” u wierzących XXI wieku wzbudza wzgardę. Uczyniono wiele by z chrześcijańskiego życia wyrzucić te praktyki. Okres Wielkiego Postu praktycznie nie różni się od pozostałych dni roku, zanikła wstrzemięźliwość od pokarmów mięsnych w piątek, nie mówiąc już o okresach pokuty i dobrowolnie podejmowanych czynach pokutnych, które z jednej strony uczą panowania nad naturą skłonną do grzechu (por. K. Wojtyła, s.85-89), z drugiej pozwalają wynagrodzić za popełniane zło i wyprosić liczne łaski. A przecież dziś też popełnia się grzechy jak dawniej i to może o wiele więcej. Warto więc pamiętać, że jeżeli nie staramy się spłacić naszych długów za życia, to w o wiele boleśniejszy sposób będziemy z nich się oczyszczać w czyśćcu. W spowiedzi św. uzyskujemy odpuszczenie grzechów, ale za ich skutki musimy odpokutować.

Sakramenty św.

Szczególnie regularna spowiedź i możliwie częsta Msza św. z przyjętą Komunią św. Stanowią niezawodne środki wzrostu w świętości oraz wypraszania sobie i innym wszelkich łask. Należy pamiętać także o sakramencie namaszczenia chorych. Często kapłan do chorych w ogóle nie jest wzywany, albo wzywany późno, gdy chory jest już nieprzytomny lub wzywany za późno (gdy chory już nie żyje).
Modlitwy

Modlitwa jest podstawą życia religijnego. Jest ona kontaktem z samym Bogiem; jest pokornym uznaniem swej zależności od Wszechmocnego Boga. W tym miejscu szczególnie ważna jest modlitwa o łaskę szczęśliwej śmierci i zbawienie wieczne, a także szczególna modlitwa, jaką jest różaniec. Moment śmierci to moment gdzie na wieki wszystko się decyduje. Dlatego należy do niego się przygotowywać. Co prawda w każdym Zdrowaś Maryjo prosimy o łaskę dobrej śmierci, ale mało się nad tym zastanawiamy. W prywatnym odmawianiu warto do końcowych słów dodać: … módl się za nami grzesznymi, teraz – a szczególnie – w godzinę śmierci naszej. Amen. Zwróćmy uwagę, iż kiedyś już dzieci były do tego przygotowywane. Brały udział w modlitwach przy zmarłym, pogrzebach, różnych obrzędach, które przypominały prawdziwy cel życia na ziemi. Dziś temat śmierci stał się niepopularny. A przecież jest to wielki pewnik – umrzemy. Potwierdziło to namacalnie kilkadziesiąt miliardów ludzi, którzy umarło (i umiera) w poprzednich latach i wiekach.

Uczynki miłosierdzia

Chrystus jako kryterium zbawienia podczas Sądu Ostatecznego podaje uczynki miłosierdzia (por. Mt 25,31-46). Najdrobniejsze przejawy pomocy i służby drugiemu człowiekowi, przejawy codziennej życzliwości w rodzinie, pracy, wszędzie tam gdzie jesteśmy stają się codzienną drogą do nieba.


Poddanie się woli Bożej

We wszystkim przyjmować Wolę Bożą, a szczególnie w chwili śmierci. Zawierzyć i ofiarować swoją śmierć Bogu, jako akt pokuty za nasze grzechy. Jest to akt, który w szczególny sposób skłania ku nam Miłosiernego Boga. Ojciec Pio doradzał: „Trzeba przyjmować wszystko z rąk Pana Boga, ofiarować Mu wszystko z miłością i dziękczynieniem, a umożliwimy sobie przejście z łoża śmierci do Raju” (A. Parente, s.36).

Odpusty i pomoc duszom czyśćcowym

Odpusty gładzą nasze kary za grzechy już odpuszczone podczas spowiedzi św. Każdego dnia przez cały rok możemy ich uzyskać wiele. Jako, że nigdy nie możemy być pewni, czy mieliśmy wystarczającą wewnętrzną dyspozycję wolności od wszelkiego grzechu, należy więc szukać jak najwięcej okazji by korzystać z tego daru. Także zaangażowanie w apostolstwo czyśćcowe poprzez pomaganie duszom czyśćcowym przyczynia się do ich wstawiennictwa w godzinę śmierci.

Wywiad z Tadeuszem Bułakiem, katechetą w Miłakowie
(woj. warmińsko-mazurskie)

– Panie Tadeuszu od kiedy stał się Pan apostołem pomocy duszom czyśćcowym?

– Od dwudziestu lat interesuję się tym zagadnieniem, natomiast od jedenastu lat czynnie staram się pomagać duszom poprzez Msze św., modlitwy, a także propagowanie tego apostolstwa wśród innych.

– Jak inni przyjmują Pana działalność?

– Wiele osób dorosłych, w tym nauczycieli, a także młodzieży, którą uczę bardzo poważnie podjęło to apostolstwo. Są osoby w moim środowisku, które rocznie zamawiają nawet 40 i więcej Msz św. w intencji swoich zmarłych i dusz czyśćcowych. Jeszcze nie spotkałem, by ktoś z nich się skarżył, żałował czy nie cieszył się z podejmowanego wysiłku.

– Mówi Pan, 40 i więcej intencji rocznie?

– Dokładnie. Co ciekawe, są to ludzie, którzy nie są bogaczami, ale odkąd zaangażowali się w to apostolstwo w swoim życiu osobistym, rodzinnym i zawodowym doświadczają bardzo wyraźnego wstawiennictwa dusz czyśćcowych.

– Ale są np. osoby bezrobotne, nie mające wiele pieniędzy by tyle Mszy św. zamawiać? Czy oni też mają szansę na większą skalę włączyć się w to apostolstwo?

– Oczywiście. Zachęcam te osoby do uczestnictwa we Mszy św. i przyjmowania Komunii św. w intencji swoich bliskich zmarłych i dusz czyśćcowych. Tłumaczę młodzieży, że jeśli np. za siostrę pozmywają naczynia, posprzątają w domu, chętnie zrobią zakupy i ofiarują to w intencji dusz czyśćcowych, to mogą przez to zrobić bardzo dużo. Nasze cierpienia, trudy pracy, wszelkie rozterki, niepewności i krzyże mogą stać się wielkim skarbem, jeśli je przyjmiemy z uległością Woli Bożej i ofiarujemy za dusze cierpiące w czyśćcu. Poza tym jest to wspaniała możliwość uświęcenia własnego życia. Obliczyłem, gdybyśmy 3-4 zł odkładali miesięcznie, to rocznie zamawialibyśmy jedną intencję mszalną. A przecież na programy telewizyjne, czy papierosy miesięcznie wydajemy dużo więcej… To nie brak pieniędzy jest problemem, a brak wrażliwości. Beztrosko oglądamy telewizję w wygodnym fotelu, czy przepalamy kolejne 5 zł, a w tym czasie nasi bliscy, którzy zmarli może cierpią w czyśćcu. Mijają lata i nie mają od nas pomocy. Czy jak my umrzemy, ktoś się za nas pomodli?

– Modlitwa za zmarłych jest więc jakąś naszą powinnością, czy też sposobem odwdzięczenia się tym, których znaliśmy za życia.

– Z pewnością. W zamawianiu intencji mszalnych, w modlitwie jesteśmy zobowiązani pamiętać przede wszystkim o naszych zmarłych rodzicach – matce i ojcu. Należy pamiętać o zmarłych dziadkach i tych, którzy podejmowali trud naszego utrzymania, wychowania. Modlitwami oprócz krewnych należy także objąć wszystkich naszych dobrodziejów i przyjaciół, którzy zajmowali wyjątkowe miejsce w naszym życiu. Nie możemy zapomnieć o naszych nauczycielach, kapłanach, którzy nas przygotowywali do sakramentów, spowiadali i udzielali darów Bożych. Szczególnym obowiązkiem jest modlić się za tych, którzy w czyśćcu cierpią z naszego powodu. Być może byliśmy dla kogoś okazją do grzechu. Może ktoś przez nasze niedbalstwo, zgorszenie, zły przykład nie tylko grzeszył czy upadał moralnie, ale nie szedł w pełni drogą świętości i oczyszcza się teraz w czyśćcu. Nasze modlitwy powinny też objąć dusze zapomniane i wszystkich tam cierpiących.

– Kościół uczy, że dusze czyśćcowe mogą wstawiać się za żyjącymi, czy Pan i ci którzy modlą się za te dusze czujecie jakieś szczególne wstawiennictwo?

– Wielokrotnie. Każdy z nas mógłby podać wiele przypadków, takich małych cudów, które pokazują jak mocna jest więź w obcowaniu świętych. Ja tego doświadczyłem wielokrotnie, np. podczas nadawania naszej szkole im. Jana Pawła II. W 2003 roku zawiązaliśmy Społeczny Komitet, który miał się tym zająć. Były osoby, które wątpiły w realność podjętego przedsięwzięcia. Wraz z żoną całą sprawę powierzyliśmy wstawiennictwu dusz czyśćcowych. 18 maja 2004 r. szkoła uroczyście otrzymała imię Jana Pawła II.

– Jakie jest Pana marzenie?

– Pragnąłbym, żeby jak najwięcej wierzących zaangażowało się gorliwie w pomoc duszom czyśćcowym, tak by dzięki ofiarom, modlitwom i wsparciu te dusze mogły jak najszybciej być w niebie. Słowem – żeby czyściec był pusty. Przez sam fakt wspierania dusz czyśćcowych z większą pobożnością będziemy przeżywać własne życie.

Warto wiedzieć, że…

Coraz więcej osób z zapałem angażuje się w apostolstwo czyśćcowe, zyskując przez to cudowną pomoc!

Pełna publikacja „Czyściec i pomoc duszom czyśćcowym” do nabycia u autora strony podczas spotkań i konferencji, których terminy zamieszczono na stronie głównej. www.andrzejwronka.com

Odpust Matki Bożej Różańcowej w Mirsku

7 Października 2018r. nasza Wspólnota Żywego Różańca uroczyście przeżywała swoje Święto odpustowe MB Różańcowej. O godz. 11.00, w obecności wszystkich Róż męskich i żeńskich została odprawiona Msza św.

Fot. Ewelina Faściszewska

Pijacy nie idą do nieba! Oto, co Bóg mówi o alkoholu

Pijacy nie idą do nieba! Oto, co Bóg mówi o alkoholu

          Pan Jezus pił wino, bo przyszedł do nas jako Oblubieniec. O abstynencie Janie Chrzcicielu wyrażał się jednak z wielkim uznaniem. Stary Testament wielokrotnie przestrzega przed nadużywaniem alkoholu, Nowy Testament wychwala abstynencję. Dziś, gdy odbywa się w Polsce Narodowy Kongres Trzeźwości, niech każdy zada sobie pytanie: czy z mojego używania alkoholu wypływa dobro, czy może zło? Jeżeli zło, dlaczego nie miałbym wyrzec się tego nawyku, idąc za przykładem wielu świętych? Pamiętajmy: Pijacy ,,nie osiągną Królestwa Bożego''.

PYTANIE
: Należę do tych żon, które bardzo dużo już wycierpiały z powodu pijaństwa męża. Przekonałam się, że alkohol to jest doprawdy coś bardzo złego. I tak od dłuższego czasu wciąż chodzi mi po głowie: dlaczego Pan Jezus w Kanie Galilejskiej uczynił z wody wino. Przecież ono na pewno też zawierało alkohol, a przecież to niemożliwe, żeby Pan Jezus uczynił coś złego. Dokonanie przez Niego tego właśnie cudu stawia przede mną pytania, z którymi nie umiem sobie poradzić.
 Twoja bliska osoba jest OPĘTANA? Zobacz, co zrobić!
ODPOWIADA JACEK SALIJ OP
Zanim podejmę zadany mi przez Panią temat, powiem parę słów na temat, jak mi się wydaje, znacznie ważniejszy, jaki przed Panią stoi. Ludzie, którzy poświęcili się ratowaniu alkoholików, bardzo zwracają uwagę na to, jak istotnie żona może pomóc swemu pijącemu mężowi w powrocie do normalnego życia. Niestety, niektóre żony alkoholików wzmacniają jeszcze w swoich mężach pogardę dla samego siebie i brak wiary w przezwyciężenie tego nałogu -- i w ten sposób, potępiając nałóg i cierpiąc z jego powodu, same przyczyniają się bezwiednie do pogłębiania tego nieszczęścia.

Toteż ogromnie namawiałbym Panią do nawiązania kontaktu z ruchem anonimowych alkoholików. W wydanej przez Wydawnictwo "Pax" książce D. Selviga i D. Rileya Nie piję, czy w antologii pt. Sami o sobie, wydanej przez Księgarnię Świętego Wojciecha, znajdzie Pani adresy wspólnot Al-Anon, w których spotykają się ludzie, którzy mają alkoholika w swojej rodzinie i sami nie potrafią mu pomóc. Z pewnością taka wspólnota istnieje również w Pani mieście albo gdzieś w pobliżu. Bardzo radziłbym Pani nawiązać z nią kontakt.

Żeby zaś bezpośrednio podjąć Pani pytanie, chciałbym nieco poszerzyć obszar refleksji. Mianowicie starożytni chrześcijanie byli niekiedy niepokojeni przez manichejczyków zarzutem, że wystarczy sobie uświadomić, ile zła wynika z wina, żeby dojść do wniosku, że z pewnością winną latorośl stworzył nie Bóg, ale diabeł. Argument ten był elementem sprytnie pomyślanej taktyki, której celem było udowodnienie tezy, jakoby diabeł był stwórcą całej w ogóle materii, nie wyłączając ciała ludzkiego. Otóż manichejczycy zwracali uwagę na istnienie różnych groźnych lub dokuczliwych dla człowieka stworzeń -- takich jak drapieżne i jadowite zwierzęta, niekorzystne zjawiska klimatyczne, trujące rośliny, różne gryzonie i insekty, które mogą być utrapieniem naszego codziennego życia -- i starali się doprowadzić swoich słuchaczy do zwątpienia, czy wszystko to może pochodzić z ręki dobrego Boga. Po zbombardowaniu słuchacza tego rodzaju przykładami -- wśród których nie zabrakło oczywiście również winnej latorośli -- łatwiej im było zasiać zwątpienie co do tego, czy w ogóle Bóg jest stwórcą świata materialnego.

Zmagając się z tą argumentacją, Ojcowie Kościoła sformułowali wiele wspaniałych intuicji na temat obecności Boga w tym świecie widzialnym oraz podatności materii na służbę temu, co duchowe. Bezpośrednio zaś odpowiadając na wspomniane zarzuty poczynili ważne rozróżnienie między naszym dobrem cząstkowym a dobrem powszechnym wszechstworzenia, ale nie tu miejsce, żeby omawiać tę problematykę szczegółowo. Ograniczę się tylko do przykładowego zacytowania odpowiedzi na zarzut związany z naszym tematem. "Niektórzy -- mówił św. Jan Złotousty -- zobaczywszy zachowujących się nieprzyzwoicie pijaków, nie ganią ich, lecz owoc dany przez Boga. Mówią: Niech nie będzie wina! Powiedzmy im raczej: Niech nie będzie pijaństwa! Wino bowiem jest dziełem Boga, pijaństwo dziełem diabła. Nie wino stwarza pijaństwo, lecz niepowściągliwość. Nie oczerniaj tworu Boga, lecz oskarżaj o szaleństwo swego współsługę. (...) Wino zostało nam dane, aby leczyło słabość ciała, nie żeby niszczyło siłę duszy" (Homilia na słowa: "Wina po trosze używaj").

Ostatnie zdanie łatwiej zrozumieć, jeśli wie się o tym, że Jan Złotousty wypowiedział powyższe słowa w ramach wyjaśniania 1 Tm 5,23: "Samej wody już nie pij, używaj natomiast po trosze wina ze względu na żołądek i częste twe słabości". Nawiasem mówiąc, cytowana homilia świadczy o tym, jak głęboko zarzuty manichejskie weszły w ówczesną świadomość chrześcijan. Złotousty kaznodzieja nie podejmuje bynajmniej w tej homilii polemiki z manichejczykami, nie jest też jego celem uodparnianie słuchaczy na manichejskie zarzuty. Zarzuty te zostały przez wielu ówczesnych chrześcijan na tyle zinternalizowane, że stanowiły już ich własny problem religijny. Tak w każdym razie wynika z tekstu homilii.

Wydaje mi się, że podobnie jest z problemem postawionym przez Panią. On chyba również nie jest dla Pani problemem pierwotnym. Zapewne jego początkiem było pijackie powoływanie się na samego Pana Jezusa i Jego cud w Kanie Galilejskiej. Przypuszczam, że dopiero kiedy Pani nie umiała sobie poradzić z tym argumentem, problem ten stał się dla Pani własnym problemem.

Jest jeszcze drugi tekst Pisma Świętego, bezczelnie przytaczany przez pijaków dla usprawiedliwienia swojego grzechu. Chodzi o wypowiedź Psalmu 104, który wśród różnych darów, jakich Bóg nam udziela, wymienia "wino, co rozwesela serce człowieka". Wielu z tych, którzy powołują się na te słowa, może nawet nigdy w życiu Pisma Świętego w ręku nie miało, a wypowiedź ta jest jedynym zdaniem, jakie potrafią z niego zacytować. Niestety, próby posłużenia się Panem Bogiem, aby był adwokatem mojego grzechu, dowodzą tylko tego, że pijaństwo prowadzi również do utraty przytomności duchowej.

Nasze wyjaśnienie rozpocznijmy może od zastanowienia się nad tym, jaki Boży sens zawiera się w słowach, że Bóg daje nam "wino, co rozwesela serce człowieka". Nawet nie da się przytoczyć wszystkich wypowiedzi Pisma Świętego, w których potępia się pijaństwo. Przypomnijmy tylko przykładowo: "Wino i moszcz odbierają rozum" (Oz 4,11); "Nie patrz na wino, jak się czerwieni, jak pięknie błyszczy w kielichu, jak łatwo się je połyka. Bo w końcu kąsa jak żmija, swój jad niby wąż wypuszcza" (Prz 23,31); "Biada tym, którzy wstając wczesnym rankiem, szukają wódki, i zostają do późna w noc, bo wino ich rozgrzewa (...) Biada tym, którzy są bohaterami w piciu wina i dzielni w mieszaniu wódki" (Iz 5,11 i 22); "Wino i kobiety wykolejają mądrych" (Syr 19,2); "Przy piciu wina nie bądź zbyt odważny, albowiem ono zgubiło wielu" (Syr 31,25); Nie upijajcie się winem, bo to jest przyczyną rozwiązłości" (Ef 5,18).

Dwie grupy tekstów zasługują na przypomnienie szczególne. Po pierwsze, w Pawłowych katalogach grzechów, które wykluczają człowieka z Królestwa Bożego, niezmiennie wymieniane jest również pijaństwo: "Nie łudźcie się! Ani rozpustnicy (...) ani pijacy (...) nie posiądą Królestwa Bożego" (1 Kor 6,10; por. Ga 5,21; Ef 5,5). Można zatem się zastanawiać, czy my na serio wierzymy w życie wieczne, jeśli tak niewiele czynimy dla stworzenia atmosfery społecznej, która skutecznie blokowałaby rozwój alkoholizmu. Przecież tu chodzi już nie tylko o to, że alkoholizm wprowadza wielki chaos w życie społeczne i jest źródłem nieszczęścia wielu rodzin; tutaj już chodzi wręcz o życie wieczne wielu spośród nas!

Druga grupa tekstów znajduje się w Księdze Jeremiasza oraz w Apokalipsie. Mianowicie wszelkie oddanie grzechowi jest tam porównane do pijaństwa: grzech często pociąga człowieka niby wódka, jego czynienie może być równie atrakcyjne jak przyłączenie się do pijackiej kompanii, ale też jego skutki są równie żałosne: "To powiedział do mnie Pan, Bóg Izraela: (...) Niech piją, zataczają się i szaleją! (...) Pijcie i upijajcie się, wymiotujcie i padajcie, nie mogąc powstać wobec miecza, który poślę między was. Jeżeli zaś się zdarzy, że nie będą chcieli wziąć kubka z twej ręki, by pić, powiesz im: To mówi Pan Zastępów: Musicie wypić!" (Jr 25,15n.27n; por. 51,7). Kielicha grzechu nie da się bowiem oddzielić od kielicha kary Bożej. Według Apokalipsy całe narody mogą w ten sposób upić się grzechem i leżeć nieprzytomnie we własnych wymiotach (Ap 14,8; 17,2).

Powyższe teksty rozstrzygają sens wypowiedzi Psalmu 104, że od Boga otrzymaliśmy "wino, co rozwesela serce człowieka". Mianowicie nie można mieć wątpliwości co do tego, że jeśli skutkiem używania alkoholu jest osobiste upodlenie, krzywda najbliższych, demoralizacja młodszych, wówczas dopuszczamy się ciężkiego nadużycia daru Bożego i obrazy Stwórcy. Wino zostało nam dane, aby być znakiem radości życia, a nie narzędziem grzechu, którego kresem jest zawsze rozpacz.

 Bp Kamiński: Pielgrzymka to słuchanie Bożej Mądrości
I właśnie na znak Bożej radości życia uraczył Pan Jezus winem uczestników wesela w Kanie Galilejskiej. Ojcowie Kościoła jednomyślnie odczytywali w tamtym wydarzeniu głęboki sens mesjański: wesele ubogiej pary z Kany Galilejskiej było zapowiedzią innego wesela, wesela, które jest celem i sensem całych ludzkich dziejów. Mianowicie Syn Boży przyszedł na tę ziemię, aby poślubić Kościół, czyli odkupioną ludzkość. Jest to Oblubieniec niezwykły, On ma moc uwalniać swoją Oblubienicę od grzechów i czynić ją piękną od wewnątrz. Przychodzi On do swojej Oblubienicy jako Dawca pokoju Bożego i radości. Czy mogło więc na tym weselu zabraknąć wina, skoro jest ono znakiem radości? Z tego też powodu wino zostało wybrane przez Chrystusa Pana jako materia eucharystyczna -- mianowicie pod postacią wina uobecnia się podczas mszy świętej Jego Krew.

Ojcowie Kościoła lubili wskazywać na różne sytuacje, w których również dzisiaj powtarza się cud przemiany wody w wino. "Pismo Święte naprawdę było wodą, lecz dzięki Jezusowi stało się winem" -- powiada Orygenes, a chodziło mu o to, że Stary Testament, jeśli go czytać w wierze Chrystusa, odsłania sensy dotychczas w nim nie dostrzegane oraz ma moc upajać Duchem Świętym. Podobnie Pan Jezus cudownie przemienia sens życia małżeńskiego: Samo z siebie dobre małżeństwo jest tylko wspólną drogą przez życie, której owocem są dzieci wychowane na porządnych ludzi; ale mocą sakramentu małżeństwa wszystko, co w życiu małżonków dobre i zgodne z wolą Bożą, doznaje cudownej przemiany i dostępuje uczestnictwa w wiekuistym małżeństwie Chrystusa Pana z odkupioną ludzkością, dzieci zaś swoje małżonkowie wychowują już nie tylko na porządnych ludzi, ale przygotowują je do życia wiecznego. Ostatecznie zaś, jak powiada św. Augustyn, "my sami byliśmy wodą, a Chrystus winem nas uczynił" -- bo przecież to tylko Jego mocą nasze życie może stać się zasługiwaniem na życie wieczne.

W starożytności Kościół przeżył aż dwie pokusy, żeby zrezygnować z wina podczas odprawiania mszy świętej. Najpierw niektórzy ebionici, zamiast konsekrować chleb i wino, jak to ustanowił Pan Jezus, wprowadzili chleb i wodę, a motywowali to względami ascetycznymi. Druga pokusa przyszła w momencie, kiedy władze prześladowcze nauczyły się rozpoznawać chrześcijan po tym, że rankiem można było poczuć od nich zapach wina (Komunię świętą przyjmowali oni bowiem na czczo). Wówczas niektóre wspólnoty chrześcijańskie -- nazwane później akwarianami -- zaczęły odprawiać poranną Eucharystię na chlebie i wodzie, ograniczając konsekrowanie chleba i wina tylko do Eucharystii odprawianych wieczorem, kiedy to, że się pachniało winem, nie budziło już niczyich podejrzeń.

Na innowację tę stanowczo zareagował św. Cyprian. "Zanikłaby wszelka religijna i prawdziwa dyscyplina -- pisał w połowie III wieku -- gdybyśmy przestali wiernie zachowywać to, co nakazuje Duch Święty: gdyby ktoś przy porannych ofiarach lękał się, aby zapachem wina nie zdradzić, że wypił krew Chrystusa. Gdyby przy składaniu Ofiary wierni nauczyli się wstydzić krwi Chrystusa, świadczyłoby o tym, że w czasie prześladowań wycofują się z udziału w Jego męce" (List 63 15).

W obszernym Liście 63 św. Cyprian sformułował szereg głębokich argumentów, dlaczego jest rzeczą niezwykle istotną, aby do mszy świętej było używane właśnie wino. Przede wszystkim "ani Apostoł, ani anioł z nieba nie może nic innego głosić lub nauczać, niż to, co sam Chrystus nauczał i co głosili Jego apostołowie" (List 63 11).

Panią zapewne najbardziej zainteresują sformułowania św. Cypriana, które sugerują, że działanie kielicha Pańskiego jest dokładnie odwrotne niż kielicha pijackiego. Kielich pijacki paraliżuje umysł i ogłupia człowieka, czyni go niewolnikiem tego świata, odciąga od Boga i pogrąża w smutku. Natomiast "kielich Pański w taki sposób upaja, że czyni nas trzeźwymi i podnosi umysły do duchowej mądrości, a każdy, kto go zakosztuje, odwróci się od świata i skieruje się do poznawania Boga".

Ale, rzecz jasna, również zwykłe wino jest darem Bożym, a przeklęte jest jedynie jego nadużywanie, toteż zaraz w następnym zdaniu Cyprian pisze tak: "I podobnie jak zwykłe wino odpręża umysł, rozwesela ducha i uwalnia go od smutku, tak też przez picie Krwi Pańskiej i zbawiennego kielicha zatraca się wspomnienie o dawnym człowieku, zapomina się o poprzednim światowym postępowaniu, a smutne, zbolałe serce, przygniecione przedtem ciężarem dręczących grzechów, raduje się teraz otrzymanym od Boga przebaczeniem".

Skoro już tak długo zatrzymujemy się przy Liście 63 św. Cypriana, warto przy okazji przedstawić głęboką symbolikę, jaką dostrzegł on w zwyczaju dolewania do kielicha mszalnego odrobiny wody: "Woda oznacza lud, wino zaś jest krwią Chrystusa. Gdy więc w kielichu miesza się wino z wodą, to lud staje się jednym z Chrystusem i wspólnota wiernych jednoczy się i łączy z Tym, w którego uwierzyła. To zjednoczenie i złączenie wody i wina w kielichu Pana przez zmieszanie tak się dokonuje, że owej mieszaniny już nie można od siebie oddzielić. Dlatego też nic nie zdoła Kościoła, czyli będącego w Kościele ludu, jeśli wiernie i mocno trzyma się tego, w co uwierzył, odłączyć od Chrystusa; będzie się Go stale trzymać i jego miłość będzie nierozerwalna. Nie można więc przy święceniu kielicha Pana ofiarowywać tylko samej wody ani też samego wina. Jeśli bowiem ktoś ofiarowuje samo wino, to krew Chrystusa pozostaje bez nas; jeżeli zaś ofiarowuje się samą tylko wodę, to lud jest bez Chrystusa. Skoro zaś oba się zmiesza i przez to wzajemnie się złączy, dopełnia się duchowa i niebiańska tajemnica".

Jak Pani widzi, nie tylko nie ma nic żenującego w tym, że Pan Jezus przemienił wodę w wino oraz że właśnie pod postacią wina daje nam swoją Krew, ale kryją się za tym bardzo bogate treści duchowe. To zaś, że pijacy potrafią nawet w Ewangelii szukać błogosławieństwa dla swojego grzechu, jest zwykłym nadużyciem, które powinno budzić w nas niepokój nie co do treści zawartych w Ewangelii, ale z powodu zaślepienia, które nie waha się powoływać samego Boga na fałszywego świadka, jakoby zło nie było złem.

Nie chciałbym swoim listem sprawiać wrażenia, jakoby całkowita abstynencja od napojów alkoholowych była w świetle wiary chrześcijańskiej czymś podejrzanym. Na pewno czymś podejrzanym byłoby przymuszanie do powszechnej abstynencji (eksperyment taki podjęto w Stanach Zjednoczonych w latach dwudziestych naszego wieku). Jednakże ludzie, którzy dobrowolnie postanowili na jakiś czas lub do końca życia powstrzymać się całkowicie od napojów alkoholowych, spełniają w społeczeństwie ważną misję, zwłaszcza w społeczeństwie tak zagrożonym przez alkoholizm jak nasze.

Wykład o sensie abstynencji zacznijmy jednak od podstaw. Jak wiadomo, Pan Jezus nie był abstynentem, wyrażał się jednak z wielkim szacunkiem o abstynencji Jana Chrzciciela: "Przyszedł Jan Chrzciciel, nie jadł chleba i nie pił wina, a wy mówicie: Zły duch go opętał. Przyszedł Syn Człowieczy, je i pije, a wy mówicie: Oto żarłok i pijak, przyjaciel celników i grzeszników" (Łk 7,33n). Pan Jezus jest jednak Synem Bożym i swoim stylem życia wyrażał niepowtarzalny sens swojego przyjścia do nas. Przyszedł bowiem do nas jako Oblubieniec, a na weselu przecież się nie pości. Wyraźnie jednak powiedział, że po odejściu Pana Młodego Jego uczniowie będą pościć (Łk 5,34n). Że dotyczyło to również używania napojów alkoholowych, świadczy o tym choćby wspomniany już przypadek Tymoteusza, którego Apostoł Paweł zachęca do tego, aby w związku z problemami żołądkowymi rozluźnił nieco rygor swojej abstynencji (1 Tm 5,23).

Najpełniejsze wytyczne na temat właściwego stosunku do abstynencji znajdują się w czternastym rozdziale Listu do Rzymian: "Królestwo Boże to nie sprawa tego, co się je i pije, ale to sprawiedliwość, pokój i radość w Duchu Świętym" (w. 17). Można się jednak znaleźć w sytuacji, kiedy człowiek poczuje się do abstynencji przymuszony moralnie: "Wprawdzie każda rzecz jest czysta, stałaby się jednak zła, jeśliby człowiek spożywając ją, dawał przez to zgorszenie. Dobrą jest rzeczą nie jeść mięsa i nie pić wina, i nie czynić niczego, co twego brata rani" (Rz 14,20n).

W czasach dzisiejszych decyzję o całkowitej abstynencji różni ludzie podejmują najczęściej z dwóch powodów: żeby bardziej skutecznie przyczynić się do zmiany naszej obyczajowości, która niestety bardzo sprzyja rozwojowi pijaństwa, albo też żeby pomóc w ten sposób swemu bliskiemu w jego trudnej drodze wychodzenia z nałogu. I chwała Bogu, coraz więcej jest u nas takich ideowych abstynentów. Oby tylko nie wynosili się nad tych, którzy postanowili na razie nie rezygnować z rozumnego używania alkoholu.

mod/Mateusz.pl

Mirsk - Lednica 2018

W tegorocznym spotkaniu młodych na polach lednickich, wraz ze swoim opiekunem Ks. Przemysławem wzięła udział młodzież z Mirska.

Boże Ciało 2018 - Rocznica Pierwszej Komunii Św.

Tradycyjnie, jak to czynimy od lat w naszej Parafii tegoroczną Uroczystość Bożego Ciała połączyliśmy z Rocznicą Pierwszej Komunii Św. Po Eucharystii wyruszyliśmy z procesją do czterech ołtarzy. Zasłuchani w Słowa Ewangelii adorowaliśmy Pana Jezusa. Bóg zapłać wszystkim za przygotowanie tej Uroczystości i piękne modlitewne doświadczenie. P. Ewelinie Faściszewskiej dziękuję za zdjęcia.

Żywy Różaniec w DPS w Mirsku

14.08.2017r., w wigilię Wniebowzięcia NMP, w Domu Pomocy Społecznej w Mirsku powstała Pierwsza Róża Żywego Różańca. Patronką małej wspólnoty została św. Jadwiga Śląska. Domownicy, w obecności głównej Zelatorki ŻR p. Jolanty Paluchowskiej i personelu, z wielka radością odebrali z rąk ks. Kapelana Zbigniewa Radziwołka tajemnice różańcowe powierzając siebie i sprawy Kościoła Królowej Różańca Świętego. Zgodnie z przywilejem przyjęcia, po spełnieniu odpowiednich warunków wszyscy uzyskali odpust zupełny.m IMG 6363

 

13.08.2017r. Nabożeństwo Fatimskie w Mirsku

13.08.2017r. o godzinie 19.30 rozpoczęliśmy kolejne już w tym roku Nabożeństwo Fatimskie. Po uroczystej Mszy św., w obecności wielu wiernych czcicieli Matki Bożej wyruszyliśmy z procesją różańcową niosąc pięknie ustrojoną figurę Naszej Pani z Fatimy.

Uroczystość Najświętszego Ciała i Krwi Chrystusa Pana

W Uroczystość Najświętszego Ciała i Krwi Chrystusa Pana - Boże Ciało Chrystus Pan ukryty w Najświętszym Sakramencie wychodzi ze świątyni by błogosławić nasze mieszkania, domy rodzinne, szkoły i zakłady pracy.
W naszej Parafi przeżyliśmy ten dzień biorąc udział w uroczystej Mszy św. z procesją eucharystyczną do czterech ołtarzy.

Więcej zdjęć w galerii >>